poniedziałek, 29 września 2014

#1

-Mel, chodź z nami będzie fajnie zobaczysz! - krzyknęła jedna z moich przyjaciółek.
-Albo mama mnie przyłapie i będą kłopoty-mruknęłam.  One chyba nie rozumiały, że nie mam ochoty na imprezowanie i zabawę. Wolałam raczej posiedzieć w domu i dokończyć książkę. Byłam tą najnudniejszą. Jenny to szalona imprezowiczka, zaś Emily to artystka.
A ja? Sama nie wiem kim byłam.
Ostatecznie zgodziłam się by  pójść z nimi. Ale mój warunek był taki, że wybieram sobie sama ubrania.
Gdyby wybierały one wyglądałabym jak wielki cekin. Nie żartuję w tym momencie. Raz im zaufałam i pożałowałam. 
Ostatecznie wybrałam czarne rurki oraz tego samego koloru bluzkę. Wybrałam do tego białe buty na obcasie i kilka ozdóbek. Dałam znać dziewczyną, że jestem gotowa i ruszyłyśmy do domu, gdzie odbywała się cała impreza.

W tym domu dało się wyczuć zapach maryśki, alkoholu i przeróżnych perfum.
Nalałyśmy sobie po jednej szklance whiskey z colą i usiadłyśmy przy jakimś stoliku.
Jenny opowiadała o tym jak poznała jakiegoś chłopaka i jakie to przeżyła z nim cudowne chwile w schowku na szczotki w jakimś muzeum blah blah. Nie miałam ochoty tego słuchać. Uwierzcie co tydzień są podobne historie z innymi chłopakami. Teraz pomyślicie, że Jenny jest puszczalska. Nie, nie jest. Ona po prostu szuka ''tego jedynego''. Cokolwiek.
 Po 3 szklankach whiskey dziewczyny pognały na parkiet i zaczęły tańczyć. Siedziałam sama przy stoliku i stukałam paznokciem w szklankę. Spojrzałam na chłopaka, który usiadł na przeciwko mnie i uniosłam brew, a on uśmiechnął się tajemniczo.
-Co? - zapytałam zdezorientowana.
-Nic - wzruszył ramionami.
-Czemu się tak patrzysz? - zapytałam i wzięłam łyk napoju.
-Bo jesteś piękna- odparł z uśmiechem na twarzy. Był bardzo przystojny. Miał około 19 lat, kolczyk w wardze i postawione na żel blond włosy.
-I cię nie znam. Więc z łaski swojej odejdź -warknęłam. Nie miałam ochoty na rozmowy z obcymi osobami.
-Odejdę jeśli ze mną zatańczysz- odpowiedział i spojrzał na parkiet. Akurat włączyli balladę.
-To chyba jakiś żart-jęknęłam i wstałam łapiąc nieznajomego za rękę.
Położył ręce na mojej talii, a ja zaplotłam swoje na jego szyi. Gdy tańczyliśmy blondyn włożył rękę do mojej tylniej kieszeni wyjął z niej telefon. Zadzwonił na czyjś numer. Cholera. To pewnie jego numer. On ma teraz mój numer.
Wyrwałam mu telefon i spoliczkowałam.
-Nigdy więcej tego nie rób - warknął i złapał się za czerwony policzek. Przełknęłam głośno ślinę,a on przyciągnął mnie do siebie, po czym zostawił czerwony ślad na mojej szyi.
-Teraz jesteś moja- szepnął mi do ucha.
Odeszłam do swoich przyjaciółek. Siedziały przy stoliku pożerając wzrokiem chłopaka, którego przed chwilą uderzyłam.
- Wow Mel, prawdziwa z ciebie flirciara - zaśmiała się Emily.
- Ty w ogóle wiesz z kim tańczyłaś i kto ci zrobił to? - pisnęła Jenny wskazując na czerwony ślad widniejący na mojej szyi. -To Luke Hemmings. Największe ciacho w mieście!- wywróciłam oczami słysząc jej słowa.
-Słyszałam, że wywalili go ze szkoły i teraz będzie chodził do naszej-patrzyłam na nią ze zmarszczonymi brwiami.
-Czy ty wierzysz we wszystko, co usłyszysz?-mruknęłam bardziej do siebie niż do niej. Chyba nie usłyszała bo nadal wpatrywała się w Luke'a.

Wypiłam dwa, ewentualnie cztery kubeczki z piwem i na prawdę musze siusiu.
Nie miałam pojęcia gdzie są dziewczyny.
Podreptałam po schodach na górę. Spojrzałam na korytarz. To jakiś żart. Tu jest chyba z dwanaście par drzwi.
Zaczęłam otwierać każde po kolei by znaleźć tą cholerną łazienkę.
-O mój boże- zakryłam ręką usta stojąc w jednych drzwiach. Jenny właśnie robiła loda, kolesiowi ze starszej klasy-em to ja może nie będę przeszkadzać, ale wiecie może gdzie znajdę toaletę?-zapytałam z wrednym uśmiechem, a Jenn miała wyraz twarzy jakby chciała mnie zabić.
-Ostatnie drzwi na końcu korytarza-uśmiechnął sie chłopak, który ani trochę nie był zażenowany sytuacją. Kiwnęłam głową i wyszłam z pokoju zamykając drzwi. Znalazłam toaletę, załatwiłam swoje potrzeby i wróciłam na dół.

Rozmawiałam z osobami z klasy, gdy poczułam jak mój telefon krótko zawibrował.
Spojrzałam na ekran.

Od: Nick
Wymknęłaś się z domu. Powiem wszystko rodzicom.

Nick aka mój wkurzający, młodszy brat jakby ktoś chciał wiedzieć.

Do: Nick
W takim razie ja powiem im o pornolach, które oglądasz, gdy są u ciebie koledzy.

I takim o to sposobem uciszyłam te małą kanalie.
Wzrokiem odnalazłam Emily. Szybko do niej podeszłam bym znów jej nie zgubiła.
-Zgadnij co się stało - powiedziałam ze śmiechem.
-No nie wiem.. Ktoś się zrzygał?-wzruszyła ramionami.
-Nie - pokręciłam głową. - Weszłam do pokoju kiedy Jenn robiła loda Calum'owi, temu chłopakowi ze starszej klasy - powiedziałam śmiejąc się, a Em otworzyła szeroko po czym wybuchnęła śmiechem.
- Jak zareagowali?-zapytała ciągle się śmiejąc- i jak ty w ogóle się tam znalazłaś?
- A więc chciałam siusiu i szukałam łazienki, tam było dużo drzwi, otwierałam każde drzwi i w końcu trafiłam na nich. Jenn wyglądała jakby chciała mnie zabić, a on nie był zbyt przejęty i pokierował mnie jak trafić do łazienki -wzruszyłam ramionami i spojrzałam na telefon.-Em ja muszę już iść-cmoknęłam przyjaciółkę w policzek i zaczęłam się przeciskać przez tłum rówieśników i osób z ostatniego roku.

Stanęłam na przystanku i odpaliłam papierosa.
Miałam jeszcze dwadzieścia minut.
Zaciągnęłam sie i powoli wypuściłam wolno dym. Ktoś chrząknął z mojej prawej strony.
Spojrzałam tam. Ten sam chłopak, z którym tańczyłam. Luke Hemmings.
-Przepraszam?-zapytałam z szeroko otwartymi oczami.
-Nie powinnaś palić - powiedział chowając ręce do kieszeni.
- A ty nie powinieneś mówić mi, co mam robić bo:
a. Nie znasz mnie.
b. Nie jesteś moją mamą. - warknęłam i zgasiłam papierosa-dupek-mruknęłam pod nosem.
-Ale za to jaki przystojny - poruszył zabawnie brwiami na co wywróciłam oczami. Autobus podjechał. Niech Bóg błogosławi kierowcę.
Weszłam do autobusu i kupiłam bilet, następnie usiadłam na jedyn z wolnych miejsc. Spojrzałam do tyłu. Siedział tam i się na mnie gapił. Ugh.
To będzie długa droga.